67 Rytuał dla Matki Ziemi z Marią Bucardi, Medytacja dla Ziemi

Dostępność: bezpłatnie | darmowe | natychmiastowy dostęp | link w opisie
Cena: 0,00 zł 0.00
ilość szt.
Zyskujesz 0 pkt [?]
dodaj do przechowalni
Ocena: 5
Producent: Maria Bucardi
Kod produktu: 67 Rytuał dla Matki Ziemi

Opis

67 MEDYTACJA DLA ZIEMI

Pełnia Bobra – dolmy Grândola Portugalia

 

Namaste z Miłością i energią megalitów z Sintra, gdzie aktualnie wśród megalitów czytam nasze Manifesty Nowa Ziemia, jak wiesz Sintra jest krzyżówką linii energetycznych, manifesty czytam dokładnie na linii św. Michała. Jest to niezwykle ważne, by dokładnie teraz nasza nowa wizja Ziemi popłynęła poprzez linie energetyczne do najdalszych zakątków tego swiata…

 

67 Rytuał dla Matki Ziemi – Pełnia Bobra – z 23 listopada 2018. Godz. 22:00 czasu polskiego. Połączenie telepatyczne.

Temat: Mądrość Wyższa. Przesłania do przemyślenia: Zwierzę Mocy Słoń. Stabilnosc, intuicja, opieka, ochrona, wytrwalosc… Mądrość i spokój.  Słoń uczy Cię stabilności. Jeśli poczujesz słabość, zagrożenie, przywołaj słonia, przytul się do niego, pozwól, by Cię chronil, by niósł Cię do przodu. Poprzez swoją delikatną trąbę – nauczy Cię jak wywąchać, co jest dla Ciebie dobre, a co złe, kto jest Twoim wrogiem, a kto przyjacielem, jaka sytuacja Ci sprzyja a jaka nie. Pamiętaj, że najważniejsze jest to, co niewidoczne dla oczu, oczy nie widza wszystkiego – łatwo je zmylić, łatwo założyc maskę … Jednak Twój wewnetrzny “Węch” – intuicja – wyczuje co kryje sie pod każdą z masek. Słoń jest wspaniałym towarzyszem, gdy chcemy się kimś słabszym zaopiekować (zwróć uwagę na jego socjalne zachowania), słonie mają anielską cierliwość i tego nas ucza. Gdy posiądziesz jego madrość – będziesz w stanie zaopiekować się i ochronić istoty Ci bliskie. Miej uszy szeroko otwarte, by słyszeć to, co mówione szeptem lub za Twoimi plecami.  Afirmacja: szczęście, sukces i długie życie towarzyszą mi – teraz! Droga jest otwarta!

 

Z Miłością Twoja Maria Bucardi

 

Sowa Zwierzę Mocy – symbol 67 Rytuału dla Matki Ziemi z 23 listopada 2018

 

Wtajemniczenie

W ciemności rodzi się światło. Tajemnica (Twoja wizja życia) czeka na odkrycie, głęboko w Tobie. To, co Cię do tej pory zatrzymywało, czeka na przemianę. To, co stare odchodzi, znika. Nowa kreatywna energia właśnie się krystalizuje i będzie Ci służyć w przyszłości.

Niech głos wołającej w nocy sowy dosięgnie Twojej duszy. Jeśli po raz kolejny pojawi się coś mrocznego, sprawdź czy pojawia się to co jakiś czas? Jeśli tak, oczyść to, usuń. Usuń wzory, które zostały Ci narzucone.

Aktualnie pewne sytuacje wracają, bo nadszedł czas, by je zrozumieć i usunąć. To czas rozwiązań (uwolnienia z więzów).

Sowa pomoże Ci przejść przez drzwi podświadomości i nieświadomości do świadomości (światła). Wejdź do podświadomości, sprawdź kto tam jeszcze siedzi, działa (wzory, energię) i co jeszcze hamuje Cię na Twojej drodze wizji Twojego życia i Twojego powołania. Jakie energie hamują rozwój Twojego całego potencjału.

 

Nie jesteś sam. Są tutaj z Tobą Twoi przewodnicy.

 

Otwórz oczy, sprawdź co Cię jeszcze kąsa i męczy. Wyszukaj mrok, który się za Tobą ciągnie i nie pozwala Ci w spokoju i radości skupić się na Twojej misji.

Zniszcz rzeczy (energię, przekonania), które Ci nie służą. Zrób miejsce dla nowego.

W tej chwili stoisz przed decydującym krokiem do Twojego rozwoju, z Twoim Zwierzęciem Mocy dasz radę. Twoje talenty, Twoja kreatywność, pobierania energii boskiej i tworzenia z niej czegoś boskiego w materii na ziemi, chcą wyjść na światło dzienne.

 

Afirmacja

Zbieram moją siłę, biorę pełną odpowiedzialność za moje życie w moje dłonie. Siłą moich myśli tworzę szczęście, spełnienie i obfitość w moim życiu. Teraz.

 

Tutaj jeszcze o sowie mój artykuł z roku 2016 fragment:

Link do całości: https://bucardimaria.com/2016/03/05/sowa-zwierze-mocy-skup-sie-na-twoim-wnetrzu-rozwijaj-zdolnosci-duchowe-szamanskie-wedrowki-z-maria-bucardi/

 

Sowa – jako Zwierzę Mocy

Widzę wszystko nawet z zamkniętymi oczami, a moje myśli i marzenia sięgają dalej, niż moje skrzydła.

Gdy pojawia się w Twoim zyciu, jest niezwykłą przewodniczką. Pragnie nauczyć Się wyostrzenia zmysłów!!! Nauczy Cię w sytuacjach, które wyglądają jak ślepe zaułki bez wyjścia, znaleźć światło na końcu tunelu. Sowa nauczy Cię, by nigdy nie rezygnować i zawsze mieć nadzieję!!! Sowa nauczy Cię ufać we własną intuicję i w boskie przewodnictwo.

Sowa nauczy Cie pracy nad sobą. Wskazuje także, że przyczyną aktualnych problemów mogą być długi karmiczne z poprzednich wcieleń, kradzież energii tzw. wampiryzm energetyczny oraz przyczyny w linii przodków czyli epigenetyka:

Czyli zapisane w genach programy, choroby, zachowania, myśli, emocje …

Sowa nauczy Cię z tym pracować, by się z tego uwolnić. Takie zapiski genetyczne można nieświadomie włączyć i wówczas coś dziedziczymy lub wyłączyć i uwolnić się od odziedziczonych genów.

Z mocą pozytywnych wibracji Twoja Maria Bucardi

 

 


TUTAJ MOŻESZ ODSŁUCHAĆ I ZOBACZYĆ ZDJĘCIA Z NIEZWYKŁEGO

MIEJSCA I TERENU, GDZIE ODBYŁ SIĘ 67 RYTUAŁ DLA MATKI 

ZIEMI: 

https://bucardimaria.com/2018/11/25/moje-sprawozdanie-osobiste-z-67-rytualu-dla-matki-ziemi-z-23-listopada-2018/


 

 

SPRAWOZDANIA UCZESTNIKÓW

  1. od Ani kopia listu: Moja droga Mario
    Na pewno czułaś kochana że moje myśli były z tobą Przepraszam że dopiero ,trochę późno ale chociaż parę słów z ostatnich trzech (tak pragnę )spotkań z Matką Ziemią. Czuję że każde spotkanie było piękne i chociaż nie zapisuje ale pamiętam bardzo dużo nawet ze szczegółami …ale wracając do ostatnich trzech a więc , pierwsze byłam w domu i w pewnym momencie zobaczyłam ziemię popękaną z takimi ciemnymi szparami a ja poprzez piękne, złote światło z góry -przeze mnie wypełniałam te szczeliny …był to cudowny obraz . Drugie z kolei będąc w domu nagle zdecydowałam że pójdę na dwór na mały spacer i tam się będę łączyć …normalnie o tej porze na mojej drodze jest cicho i nie ma nikogo ale nie tym razem Co chwilę spotykałam ludzi ,nawet takich to długi ,długi czas nie widziałam no i oczywiście była miła rozmowa ….Ostatnie 67 spotkanie telepatyczne dla Matki Ziemi tak samo odczułam że powinnam wyjść na dwór Tym razem wzięłam pieska i wyszliśmy ludzi nie było i pomimo że mieszkam 80 ,90 km od brzegu oceanu pojawiło się nad nami stado mew  przeleciały i tak jeszcze dwa razy przelatywały nad nami
    Próbuje wszystko poukładać w głowie Byłabym bardzo ciekawa jak ty to widzisz
    Uwielbiam te spotkania Pozdrawiam i przesyłam światełko
    Ania
    PS
    Ciesze się ze nareszcie napisałam choć krótko 

     
  2. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    kopia z emaila od J. Kochana Mario,
    postanowiłam Ci opisać moje przeżycia związane z związane z Rytuałem dla Matki Ziemi po tym jak usłyszałam Twoje zdanie w 37 Czasie z Tobą, w którym powiedziałaś, że każdy człowiek powinien wiedzieć, że Ziemia jest jego Matką.
    Właśnie takie było moje przesłanie, które otrzymałam w czasie Rytuału dla Matki Ziemi. A jeszcze bardziej obrazowo, że każdy człowiek powinien uznać i przyjąć Ziemię jako swoją Matkę.
    Ale od początku.
    Biorę udział w Rytuałach od niedawna. I trochę trudno mi jest przyjąć wszystko, co się dla mnie pojawia, bo nie wiem na ile jest to wytwór mojej bujnej wyobraźni, a na ile przekaz, bo co innego jest czuć coś, a co innego nadać temu formę słowa. Mam w sobie taki lęk, który mówi, że jak to nazwę to okaże się, że jest to nieprawda i nie jest to realne.
    W dzień Rytuału dostałam dwie propozyjce spotkań od znajomych, ale postanowiłam zostać w domu.
    Sam początek jest dla mnie zazwyczaj trudny, bo następują ataki negatywnych myśli i płacz. Mówiłam sobie, że jestem silna i mam moc i prosiłam wszystkie siły jakie znam o pomoc: Anioły, moich Aniołów Stróżów, moich zwierząt mocy, moich małych przyjaciół i dusz z mojej rodziny.
    Udało się mi opanować po chwili, wyobraziłam sobie, że na dobre energie kładą swoje dłonie na moje barki i dają mi wsparie i otuchę.
    Widziałam parę dni wcześniej artykuł ze zdjęciami i mapą znikających lasów Amazonii i postanowiłam, że będę sobie wyobrażała, że one się powiększają i rozrastają.
    Jednakże najpierw chciałam przywitać się z Tobą i wydaje mi się, że poczułam Twoją obecność. Przywitałam się z innymi uczestnikami Rytuału.
    Wygląda to tak iż przenoszę się oczyma mojej wyobraźni w kosmos i widzę naszą Ziemię z większej odległości oraz gwiazdy na czarnym tle.
    Wokół Ziemi pojawiają się świetliste istoty, czyli inni uczestnicy Rytuału, którzy tworzą ciepły świetlisty krąg i przesyłaja dobrą energię do Naszej Matki.
    Wszyscy czekamy, aż z kosmosu spłynie na Ziemię energia, dobra, świetlista różowo-złota energia.
    Ja jednakże, nie jestem w tym kręgu innych ludzi, bo moje zadanie jest inne, a mianowicie ja trzymam Ziemię. Siedzę fizycznie że skrzyżowanymi nogami, dłonie mam otwarte w stronę nieba i czuję siły z moich rąk, które pozwalają w tym czasie lewitować Ziemii. Te siły ją podtrzymują, a ona może otrzymać energię.
    Co jest ciekawe ja wiem, że jest to moje zadanie. Ziemia się kręci i mentalnie dostaję pytanie: czy dasz radę tak ją utrzymać? Ja mówię, że tak, bo jest to dla mnie bardzo łatwe i naturalne.
    Potem zaczyna być trochę trudniej, bo coś mówi mi, że mam przyjąć Ziemię do swojego serca. Ale to nie koniec. Mam przyjąć Ziemię do mojego serca, otworzyć moje serce i przyjąć Ziemię jako swoją Matkę.
    W tym momencie chcę napisać, że w poprzednim 66 Rytuale miałam bardzo podobnie, ale Ziemią miała trafić do mojego łona. I to mi się udało i nawet czułam jej obecność przez jakiś czas. Nie wiem czy ona miała się tam schować, czuć się bezpiecznie czy miała być jak moje dziecko, w każdym razie było to bardzo miłe.
    Potem pojawił się Księżyc, który szybko i łatwo trafił do mojego serca, 1 sekunda i już.
    W 68 Rytuale Ziemia miała trafić do mojego serca jako Matka i ja miałam ją przyjąć i uznać, a ja nie mam najlepszych relacji z mamą. One nie są najłatwiejsze, więc ja nie chciałam tego zrobić. Po pierwsze nie wiedziałam jak to wszystko ma wyglądać, po drugie wiedziałam, że będę musiała przyjąć też moją mamę i czułam niechęć.
    Nie wiedziałam co robić, bo czułam, że to jest ważne, próbowałam otworzyć serce, ale się nie udało. Zamknięte. W myślach widziałam inne otwarte drzwi z niebiesko-różowym światłem, takie które zapraszały, ale moje serce odmawiało.
    Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale po chwili spróbowałam jeszcze raz i wyobraziłam sobie, że rozsuwam te kamienne drzwi mojego serca siłą mentalnych dłoni, którą zrobiły na tyle miejsca, że Ziemia mogła wejść do mojego serca. Zrobiłam to siłowo, bo tak trzeba było zrobić, ale nie wiem czy to był najlepszy sposób.

    Widziałam później migawkę zwierząt na całej kuli Ziemskiej, robaków, wielorybów itd, które były bardzo zadowolone i wdzięczne za to co się dzieje podczas Rytuału, Ziemia żyła.

    Następnie przeszłam do części ze Słoniem i wyobraziłam sobie, że jestem częścią stada słoni, które się wspiera, opryskują wodą. Przypomniałam sobie małego słonika, który trzyma ogon Mamy trabą i jak ze szczęściem goni ptaki. To były bardzo miłe obrazy.

    Po tej części wróciłam i byłam już J.. Przyszły mnie odwiedzić moje kochane gnomy oraz większy krasnoludek, który podarował mi małą tęczę.
    I teraz dygresja: scena ta była bardzo podobna do sceny z bajki, którą oglądałam jako dziecko „Mój Mały kucyk i przyjaciele”. Kucyki walczą tam ze złem i szukają mocy, żeby odmienić swoich przyjaciół, którzy zostali zaklęci przez złe moce w potwory.
    Dziewczynka, która pomaga kucykom dostaje od krasnoludka bardzo małą tęczę. Nikt nie jest w stanie uwierzyć, że jest ona w stanie pokonać złe moce, bo jest bardzo malutka.
    Ale na końcu dobro zwycięża, bo tęcza przemieniła całe zło w wielką tęczę. W tym momencie nie wiem już czy obraz podarunku od krasnoludka nie jest moim życzeniowym obrazem albo przywołaniem bajki, którą oglądałam.
    Po chwili małe gnomy mówią z szacunkiem i trochę przestrachem i popłochem: Idzie! Idzie! Na scenę wchodzi Wielki Mężczyzna, z białymi włosami, długą białą brodą, odziany w biały płaszcz do ziemi. Władca Lodu z Północy.
    Dostaję od Niego w podarunku szklaną igłę, coś na kształt lodowej wykałaczki. Otrzymuję wiadomość: to żebyś lepiej widziała. Władca Lodu dostojnym krokiem odchodzi.

    Pojawiają się jeszcze dwa zwierzęta: żyrafa, która ma nauczyć mnie gracji i kolibry.
    Z tego co sprawdziłam po Rytuale to tęcza, żyrafa i kolibry oznaczają połączenie Ziemi i Nieba.

    Robię gest kwiatów i kończę Rytuał.

    Pozdrawiam cieplutko
    J

     
  3. Sunny says:

    Kocham Cię, Mario, całym sercem 

     
  4. Vera says:

    Dzień dobry droga Mario, dzień rytuału był dla mnie wyjątkowo spokojnym dniem w pracy, wiec mogłam odpowiednio się wprowadzić w nastrój tego dnia. Po kąpieli oczyszczającej o 22 wyszłam na balkon przywitać się z Tobą Mario i wszystkimi uczestnikami. Widziałam mnóstwo zapalajacych się światełek a każde światełko to był uczestnik naszego spotkania. Widziałam w mojej wizji wieloryby, które spokojnie i beztrosko pływają w oceanie- to była długa wizja. Następnie zdażyło się coś dziwnego, wzięłam na ręce mojego małego kotka, trochę zbyt gwałtownie i niechcący podrapał mnie, poleciała krew, czułam, ze coś to oznacza.
    Pozdrawiam cieplutko

     
  5. 27 listopada 2018 at 18:33

    Kochana Mario !!
    W ostatnim czasie nie miałem żadnych wizji. Kiedyś czasem miewałem sny przyszłościowe jakby prorocze ponieważ później sprawdzały się.
    Od 12 lat jestem na tabletkach przypisywanych przez lekarzy. Dowiedziałem się ostatnio z różnych źródeł że tabletki które zażywam przez wiele lat są bardzo szkodliwe i pogorszyło się moje zdrowie np. pamięć i koncentracja. Więc ostatnio i mam problemy z pamiętaniem moich wizji i snow. Ale jestem dobrej myśli i na dobrej drodze bo zmieniłem sposób odżywiania od czterech miesięcy. Przyszedłem na weganizm. Co bardzo cieszy mnie i mam nadzieję że stopniowo odstawię szkodliwe dla mnie tabletki
    Co bardzo cieszy mnie i mam nadzieję że stopniowo odstawię szkodliwe dla mnie tabletki.
    Przed rytuałem posprzątałem mieszkanie w przygotowałem miskę z wodą I talerzyk z owocami. Zrobiłem Oczyszczanie energetyczne oraz przywołałem strażników wszystkich żywiołów celu utworzenia kręgu. Gdy przywoływałem mojego anioła opiekuna duchowego oraz strażników zywiolow, odczuwałem na swoim ciele siarki i dreszcze. Włączyłem się mentalnie z tobą Mario oraz z pozostałymi uczestnikami rytuału Wyobrażałem sobie naszą planetę piękną pełno zieleni i kwiatów ludzie którzy przytulają wszystkie zwierzęta włączając hodowlane a na ulicach widać było tylko samochody elektryczne. Wszyscy ludzie byli do siebie przyjaźni uśmiechali się niektórzy śpiewali tańczyl wszyscy ludzie byli do siebie przyjaźni uśmiechali się niektórzy śpiewali tańczyli. Po około 15 min poprosiłem anioły I strażnikków żywiołów o otwarcie kręgu podziękowałem i wysłałem na wszystkie cztery krańce świata symbol kwiatu energetycznego.
    Niech Moc Świetlistej Boskiej Energii płynie do Ciebie
    Przesyłam pozdrowienia.

     
  6. Dana says:

    Witam Cię Mario
    W tym miesiącu księżyc zaglądał mi prosto do kuchni i popędzał mnie że za chwile rytuał.Mimo ze nie miałam czasu postanowiłam wszystko odłozyc i chociaż na chwilkę sie przyłączyć.Wzięłam najszybszy na świecie prysznic,położyłam sie,uspokoiłam oddech,zapaliłam świecę,gdy wysłałam światełko do Ziemi zobaczyłam ją jak z prawej strony planety dotyka ją fioletowe światło.Tym razem poczułam taka prawdziwą radość z tego że jesteśmy wszyscy razem,od dawna to wiem (mój umysł to wie i dzięki temu żyje mi sie jakoś” bezpieczniej”)ale tym razem moje serce to poczuło i jakby to ono wysłało do wszystkich uczestników światełko radości.Pozdrawiam wszystkich!

     
  7. hubert.kupaj says:

    Najdroższa Mario : W dniu pełni księżyca, kiedy byłem po ceremonii z Tobą dnia poprzedniego , gdy byłem w pracy, do której własnie w piatek bardzo cięzko mi się było zabrać, to gdy juz zacząłem pracować, to tak bardzo ta energia ostatniej ceremonii weszła we mnie wgłąb i tak bardzo bardzo czułem w sobie Twoje słowa, ze poczułem niesamowitą niechęć do mojej terażniejszej pracy. Doskonale wiem,że to nie droga mojego serca ale chciałem się jakoś powoli przygotować do przejścia na właściwą drogę. Jednak w ostatni piątek pełni księżyca poczułem ogromne niezadowolenie i straszny ból z tego powodu,ze robie to czego nie powinienem ,ze pracuje nie nad tym co jest moim powołaniem. To było tak wymowne ,ze bardziej być nie mogło. Dlatego jak tylko skonczylem prace,to poczułem ulge  A do samej ceremonii niestety chwile się spózniłem,bo chciałem się bardzo dobrze oczyścić . I pomimo tego ,ze wziąłem kąpiel z olejkiem lawendowym i starałem się oczyścić róznymi sposobami, to gdy chciałem zacząć troche spięty i z jakimś bólem w głowie postanowiłem,ze tym razem tak nie zaczne, ze muszę sie uspokoić,poprosić aniołów światłosci o pomoc i jeszcze raz oczyścić 3 wdechami światła i wyobrażeniem ,ze cały wypełniam sie światłem i wydechami tego co brudne.I po chwili ból przeszedł ,a ja poczułem sie niesamowicie spokojny i w takim błogim stanie jakby w połączeniu z duszą wyższą. Wtedy wysłałem to moje zadowolenie do matki ziemi i nawet nie czytając co muszę robić według punktów zaczałem wyobrażać sobie jak pragne zmienić Ziemie i w tym błogim stanie tak robilem. W sumie nie chciałem z niego wyjść przez pewien czas,bo było tak fajnie ale zeby zrobić wszystko według planu ,to musiałem otworzyć oczy i spojrzeć na plan dzisiejszego rytuału dla Matki Ziemi. Pomimo tego,ze nadal nie mam żadnych wizji ,to zaczynam bardzo mocno czuć rózne energie i nawet najmniejsze zabrudzenie, które muszę oczyścić z ciała ,zeby się lepiej poczuć. Teraz będąc weganinem i odczuwając tak mocno energie , wnioskuje ,ze wcale nie jest tak łatwo być na tak wysokich wibracjach  Pozdrawiam CIę gorąco z głębi mojego serca Marysiu 

     
  8. Sunny says:

    Namaste, Moja Ukochana Mario  Udział w naszym 67 Rytuale to dla mnie niebiański zaszczyt, to serce pełne szczęścia i wdzięczności za czas, w którym moja dusza spotkała Twoją i poczuła jej bratniość. Rytuał płynął razem z wodą, w której opływałam całą Ziemię, wypełniając misję zalkalizowania wszystkich kropelek, aby każda z nich była pierwotnie czysta i źródlanie uzdrawiająca. Wnet po powitaniu mojego Anioła Stróża, Sił Światła oraz Ciebie, cudowna Arcykapłanko, gdy w skupieniu łączyłam się ze źródłem mojej duszy, usłyszałam głos Mojego Tatusia, którym z serdecznością prosił, abym posmakowała owocu cytryny, jaką osobiście wyhodował. Cytryna. To ona pomagała mi w procesie alkalizowania wody, nadawania jej uzdrawiająco-ochronnej mocy, przemieniając w życiodajne źródełko wszystkie jej kropelki. To z nich powstały moje kwiatuszki, które wysłałam ku czterem Żywiołom prosto do Magicznej Oazy, gdzie moja dusza zawsze wznosi się lekko do Wszechświata na tęczowo-złocistych skrzydłach Anioła. Najgłębsze wzruszenie.

     
  9. Emilia says:

    to był dla mnie tak trudny rytuał!  Przed rytuałem poszłam przytulić się do wierzby, próbowałam w myślach się oczyścić, zrobiłam sobie herbatę jaśminową. Gdy przywitałam się widziałam Ciebie Mario w dziwnej energii, jakby w zbroi, sukni, teraz kojarzę ją jakby była zrobiona z pirytu. Byłam przygotowana do walki, ale chyba to walka była ze mną i moimi negatywnymi myślami i odczuciami, które pojawiały się podczas rytuału, prosiłam Michała Anioła o pomoc. Próbowałam świadomie wyobrażać sobie jak światło spływa na Ziemie, jednak czułam, że płynie do mnie i do ludzi (i chyba to ono tak rozświetlało wszystkie moje hmmm, jak to nazwać? blokady, wątpliwości, uczucie niegodności, niezadowolenia, urazy itp. W jakimś momencie miałam jakieś ostre narzędzie w dłoniach. Zobaczyłam jak siedzę na wielkim smoku, identyczny jak na Porto Santo, on się poruszał i machał ogonem a ja głaskałam jego ostre kolce na grzbiecie (trochę tak jakbym robiła mu delikatny masaż kręgosłupa) W jakimś momencie miałam jakieś ostre narzędzie w dłoniach. Potem przez chwilę zobaczyłam jak śmiejecie się ze mnie…że chcę zabić smoka???? Potem widziałam że silne białe światło prześwietla moją czakrę serca na wylot. W myślach miałam tą piosenkę John Legend- All of me, którą wysłał mi mój znajomy-nieznajomy:) z Atlanty. W trakcie rytuału czułam, że wracam do Polski i życzyłam z całego serca zwłaszcza polskim (ale nie tylko) kobietom jak czują swoją moc, wartość i ich wielki udział w boskim planie tu na Ziemi. Na koniec zrobiłam w myślach gest kwiatów i prosiłam Anioły by wysłały dalej tylko to co dobre… cóż mogę jeszcze napisać, że nie daje mi spokoju czerwony krzyż templariuszy, ta karta Arcykapłan i Królowa buław Crowleya ale też Diabeł wie co tam jeszcze gra na kontrabasie…
    Pozdrawiam, Aloha

     
    • Odpowiedz
      MariaBucardi says:

      Namaste Kochanie, odezwala sie Twoja dusza, stad ta wizja smoka (by byc jednym z tych, ktorzy dosiadaja smokow, trzeba go najpierw „ujarzmic”, a raczej do siebie przekonac, tego jednego jedynego smoka, ktory byl pozniej tym nierozlacznym towarzyszem, smoki rozpoznawaly nas po czystych sercach. Tylko ten, kto mial 100% czyste serce mogl go dosiasc. Ich nazwa to Dragon Rider/Drachenreiter. Mniej wiecej w czasie Avalon, ci dosiadajacy smokow przeszli do innej gestosci (innej przestrzeni), uwazam, ze Twoja dusza jest jednym z nich. Tutaj fragment ksiazki (przetlumacz tlumaczem google na polski): https://books.google.pt/books?id=0BMrDwAAQBAJ&pg=PT316&lpg=PT316&dq=drachenreiter+avalon&source=bl&ots=cYZvrhyFOk&sig=hbGRrqUF1QPkufgzk1VUtDgsjc8&hl=de&sa=X&ved=2ahUKEwitk-Hq4PHeAhXIzoUKHenWD1UQ6AEwAnoECAgQAQ#v=onepage&q=drachenreiter%20avalon&f=false Z Miloscia Twoja Maria

       
      • Odpowiedz
        Emilia says:

        dziękuje będe coś szukać na ten temat, Avalon to też mi coś przypomina…

         
        • Abigail says:

          Witaj
          Twoj opis bardzo mnie poruszył. Piekne przeżycie. Ja od kilku dni widzę smoki. Nagle dzieci chcą obejrzeć film o smokach albo podrzucaja jakąś kolorowanke oczywiście ze smokiem  a smok z Porto Santo porusza mnie do łez i odzywa się … „tęsknota ” Pozdrawiam

           
          • Odpowiedz
            Emilia says:

            Pozdrawiam również serdecznie, tak często mam ostatnio takie odczucie tęsknoty i wołania, moja córeczka też maluje smoki;) a wczoraj wrzuciła mi nawet smoki na pulpit :):):)

             
  10. Safira says:

    Kolejna rzecz w tym dniu byłam na rozmowie o prace ale stanowisko całkowicie odbiegało od obowiązków do wykonania, to się bardzo nie zgadzało. Siła Wyższa już mnie ostrzegła w kolejnym śnie że to nie praca dla mnie, jeśli pojawia się krew to już wiem że w tym czasie nie wolno mi podejmować ważnych decyzji, grzecznie sobie czekać. Rozmowa 23 listopada, na godzinę 9 rano pod adresem nr. 44 ja mieszkam gdzie jest 4/4, zbieg okoliczności wyboru.

     
  11. Safira says:

    Droga Mario uzupełnienie, sen który mi się śnił w dniu rytuału dla matki ziemi.

    Śniło mi się że wchodzę po drabinie, do domu który jakby jest zamocowany na linach wisi w powietrzu, kołysze się gdy się do niego wchodzi, z jednej strony wejścia jest szopa drewniana a z widoku okien garaż z drewna ale już po samym wejściu do tego domu w którym jest duża przestrzeń jest czyściutko, duże okna na widok garażu, dom w domu. Wzdłuż drabiny duża bela, ale jeszcze z korą drzewa. Koniecznie chcę się dostać na górę wchodzimy z moim narzeczonym, pod drabiną stoi ciocia Ania (ciocia marudna):) która trzyma. Ponieważ nie czuję się dobrze w tak ruchliwym domu schodzę po drabinie i stwierdzam że tam nie zamierzam wchodzić już więcej, ten dom nie nadaje się do zamieszkania. Przed wejściem nie spodziewam się tego że ten dom się kołysze.

    Jak sobie przypomnę przekaz z letargu to napiszę..

    Tutaj jest ukryta zagadka do rozwiązania

     
  12. k.kania.blog says:

    Droga Mario,

    Rytuał dla mnie zaczął się dzień wcześniej. Mieszkam w lesie Druidów niedaleko grobu Małego Johna i tylko ulice niżej od Loxely, gdzie Robin Hood się urodził. Mój lasek nazywa się Rivelin Valley gdzie wynalezienie brytyjska stal, miejsce które teraz zostało zajęte przez naturę. Nasz domek został zbudowany właśnie na – monolicie. Ale wracając do mojego dnia.

    Zrobiłam porządki w domu i zapaliłam świece. Nie udało mi się oglądnął w całości spotkania i chciałam do niego wrócić. Rzeka przed domem jak zawsze oddawała piękne odgłosy i las delikatnie się kołysał przy wietrze. Nie zdarzyłam nawet wypić lyczka herbaty, kiedy usłyszałam pukanie u drzwi.

    Znajomi chcieli mnie zabrać na spacer. Pomyślałam, ze w sumie ostatnio po nagłym wyjeździe do Monachium jeszcze nie byłam w moim lesie. Wybraliśmy się tym razem pod koniec, który rzadko spotykam. Wtem przy wejściu przeleciała obok mnie czapla.

    Przeszliśmy troszeczkę dalej i zdecydowaliśmy się zawrócić. Nagle mój przyjaciel krzyknął!

    -Kat!! Look behind you!

    Ta sama czapla delikatnie przeleciała nad moja głowa na idealnej wysokości. Nie za blisko ani nie za daleko. Zrobiła kółeczko i poleciała do góry rzeka.

    Wróciłam do domu i wypiłam herbatkę. Popatrzyłam na wiewiórki zbierające orzeszki i mój kotek jak zwykle domagał się przytulania.

    W dzień rytuału –

    Padał deszcz. Poczułam nagle wołanie do lasu. Udało mi się zebrać rzeczy i wybiec na dwór. Wyszło dla mnie piękne słońce. Przez polowe drogi poczułam, ze jestem w innej krainie złotego słońca. Następnie dostałam przekaz, ze jeszcze mam trochę pracy u siebie w domu i w duszy.

    W momencie rytuału –

    Skala na której położony jest mój dom jakby wibrowala. Energia była tak duża, ze nie mogłam się skupić. Siła wyższa nakierowała mnie na twoja stronę. Tam znalazłam twój opis ze spotkania z Aniołem Różowego Promienia. Udało mi się zrelaksować ale nie czułam takiego połączenia z oaza jak normalnie.

     
  13. Odpowiedz
    S... says:

    Kochana Mario.. zacznę od słonia… To zwierzę towarzyszy mi już od jakiegoś czasu, jak zmieniłam prace i zaczęłam dojeżdżać to w czasie drogi mijałam dużego słonia stojącego na jakimś placu. tedy to zaczęły się zmiany.. Powolne ale na lepsze, teraz mam słonie wszędzie : na pulpicie z w domu w pracy, na moim ołtarzyku stoi kilka słoni. Wszystkie z trąbą w dół.. Tak czuję że to ten słoń mnie chroni i pomaga… Ty wiesz jaką drogę ostatnio przeszłam.. Więc jak przeczytałam przesłanie poczułam się błogo bo to moje zwierzę.. Wtedy zrozumiałam… Pomimo że nie raz nie brałam udziału w rytuałach ponieważ późno wracałam do domu z pracy, zmęczenie brało górę i szybko zasypiałam.. ale zawsze z myslą że coś tam jest coś się dzieje.. Dziś mogę powiedzieć że tak, nadchodzą zmiany u mnie, ja się zmieniam i ja zaczynam na nowo przyciągać innych ludzi.. Ludzi którzy są mi bliscy w tym co zawsze chciałam robić.. Coś na co może nie miałam czasu, albo może sama jakoś nie miałam tego pędu… I odpowiednich osób do poparcia zachęcenia. W przeddzień rytuału postanowiłam z moją kuzynką zrobić w naszym mieście sprzątanie naszego urokliwego miejsca nad rzeką po zimie. Zaplanowałyśmy z grubsza wiele rzeczy. Chcemy naszą gminę poruszyć, namówić dzieciaki, harcerzy, rodziny do takiego sprzątania 2 razy do roku. Szukamy sponsorów żeby potem zrobić wspólne ognisko, piec kiełbaski coś do picia ciepłego im zaproponować. Wyciągnąć ludzi z domu, poprzez zrobienie czegoś dobrego jak sprzątanie to jeszcze integrowanie ich. Wspólne spotkania ludzi, rozmowy jak kiedyś bez telefonów i komputerów.. Cóż kiedyś zbieraliśmy stonki na polach teraz czas na śmieci… Mario tak myślę że wszystko co piszesz w spotkaniach w ceremoniach tak powolutku kroczy ze mną. Zaczynam się lepiej czuć, nie zabiegać o jak teraz widzę błahe sprawy, głupoty tylko żyć tu i teraz. Robić coś co sprawia mi przyjemność.. Kiedy wypadł rytuał cały dzień byłam w skowronkach, to wychodzi ode mnie, aż wyskakuje z piersi.. Po pracy wieczorkiem w dniu rytuału zapaliłam świece i po po prostu odpoczywałam.. Wiedziałam że tam gdzieś wszyscy jesteście i skupiacie sie na rytuale.. Myślami byłam z wami… i moje słonie.. Wiedziałam że to w końcu ten znak i idę w dobrym kierunku…

     
    • Odpowiedz
      MariaBucardi says:

      Namaste Kochanie, bardzo dziekuje za sprawozdanie. Do kolekcji brakuje sloni z traba w gore (tych, przyciagajacych dobrobyt materialny). To wspanialy pomysl ze zbieraniem smieci, zadbaj kochanie, by na ognisku byly takze sojowe kielbaski, to bylby taki niesamowity zwrot, by osoby, ktore ich nie znaja mogly sprobowac. W tej chwili powinny byc do kupienia weganskie kielbaski w kazdym supermarkecie. Wiele soob moze to zmotywowac do wegetarianizmu lub weganizmu, a to kolejny krok w strone swiatla. Buziaczki i moc Milosci Twoja Maria

       
      • Odpowiedz
        S... says:

        Kochana Mario oczywiście jest i słoń z trąbą do góry  Po prostu kiedy widzę jakiegoś słonia i on do mnie przemawia to zaraz ląduje na moim ołtarzyku  A kiełbaski sojowe bardzo dobry pomysł, pewnie że i takie zaserwujemy, faktycznie zawsze gdzieś kogoś może to zainspirować w tę lepszą stronę. Buziaki :*

         
  14. Odpowiedz
    Agata Słowińska says:

    Pani Mario w czasie pełni bardzo chciałam ze wszystkimi, którzy uczestniczyli w rytuale dla matki ziemi pomóc i w momencie gdy rytuał się rozpoczął pomyślałam aby wysłać światełko dla matki ziemi i zasnęłam w sekundę a rano poczułam, że spałam długo setki lat bardzo mocno i wyspałam za wieki i niczego nie pamiętam ale ,że tak ma być i wszystko jest w należytym porządku.
    pozdrawiam serdecznie to moj skromny komentarz.

     
  15. Odpowiedz
    Sunny says:

    Namaste, Moja Ukochana Mario  Udział w naszym 67 Rytuale to dla mnie niebiański zaszczyt, to serce pełne szczęścia i wdzięczności za czas, w którym moja dusza spotkała Twoją i poczuła jej bratniość. Rytuał płynął razem z wodą, w której opływałam całą Ziemię, wypełniając misję zalkalizowania wszystkich kropelek, aby każda z nich była pierwotnie czysta i źródlanie uzdrawiająca. Wnet po powitaniu mojego Anioła Stróża, Sił Światła oraz Ciebie, cudowna Arcykapłanko, gdy w skupieniu łączyłam się ze źródłem mojej duszy, usłyszałam głos Mojego Tatusia, którym z serdecznością prosił, abym posmakowała owocu cytryny, jaką osobiście wyhodował. Cytryna. To ona pomagała mi w procesie alkalizowania wody, nadawania jej uzdrawiająco-ochronnej mocy, przemieniając w życiodajne źródełko wszystkie jej kropelki. To z nich powstały moje kwiatuszki, które wysłałam ku czterem Żywiołom prosto do Magicznej Oazy, gdzie moja dusza zawsze wznosi się lekko do Wszechświata na tęczowo-złocistych skrzydłach Anioła. Najgłębsze wzruszenie.

     
  16. Odpowiedz
    Malvina says:

    Chyba 2 dni przed rytuałem rozmawiałam z bliską osobą o piosence “tango to Evora” i moim wielkim pirycie, który zamówiłam kilka miesięcy temu i czeka na mnie u tej osoby  Gdy słucham sprawozdania z ostatniego rytuału, to nadziwić się nie mogę jak Wszechświat rezonuje z nami i jak wszystko może być zgrane. W rytuale wzięliśmy udział oboje z ukochanym, wyjątkowo koty nie były dzikie  Czułam, że coś jest inaczej, ale nie wiedziałam czemu. Jak zawsze było niezwykle. Dziękuję Tobie Mario i Wszystkim <3 Cudowne plany, wysyłamy pozytywne myśli, by szybko się zmaterializowały!

     
  17. Odpowiedz
    ala11 says:

    Oj dzieje się …:)
    Słoń to piękna,wyjątkowa istota,miejsca ,które Pani odwiedziła podczas 67 ceremonii są również
    piękne i wyjątkowe.Ważne aby podążać,płynąć za wskazówkami prowadzących Opiekunów.
    W Polsce w okolicach B-B była mglista, tajemnicza noc,czułam podskórnie,że coś się ważnego wydarza.Dzisiaj odwiedziłam niezwykłe drzewo,rozłożystego,sędziwego platana,do którego przyjeżdżam od czasu do czasu aby mu się pokłonić i pozachwycać,o każdej porze dnia i roku jest
    przecudny
    Pozdrawiam serdecznie
    Alina

     
  18. Witaj Kochana
    Do rytuału ,,musialam” przystapic z moja córeczka i mówiłam jej co robię krok po kroku. Powiedziała w trakcie rytualu: jak to pięknie jest widzieć taka śliczna Ziemię  Ja tym razem zobaczyłam domy bez okien i drzwi. Otwarte dla ludzi i zwierząt. Zwierzęta i ludzie żyją w symbiozie. Na zewnątrz rosną pyszne owoce, przy domach są ogródki. I ciągle wizja terenów na Porto Santo – ocean widziany z gory, klify, zieleń  Przepięknie 
    Jednak najbardzej ważne w tym spotkaniu było odczucie ludzi na tej Ziemi- mądrych, świadomych, czujacych, zharmonizowanych z naturą. Takiego skupienia na ludziach i ich domach jeszcze nie miałam podczas rytuałów- zazwyczaj skupiałam się na naturze a tym razem człowiek i jego ,,bycie”
    Dziękuję za to spotkanie i cudowne wieści z twojego wyjazdowego rytuału 

     
  19. Odpowiedz
    Marta says:

    kopia z emaila:
    Tak Mario uczystniczyłam!
    Mało co pamiętam,wyobrażałam siebiejak jem zdrowo,pije zdrowe soki,energia słonia była przy mnie cały czas -prosiłam,żeby wspierał mnie przy chorobie syna,bo jeszcze trochę a zwariuje,chyba powiedział mi z tego co pamiętam tylko nie wiem czy to było kierowane do mnie czy do naszej wspólnoty-że problem tkwi,że nie potrafimy sobie wyobrazić przyszłości,że za mało ćwiczymy -dał też do zrozumienia;że wie iż to trudne że ta wiedza i umiejętnością to dla dobrze rozwinietych mistrzów, którzy są świadomi i oświeceni,ale nie oznacza,że ta umiejętność do nas nie należy i mamy próbować i ćwiczyć -wtedy pokonamy wszelkie bariery i zmaterializujemy wszystko czego pragniemy.
    To jest naprawde bardzo trudne.
    I też jak kolorowe kwiatki leciały na ziemie
    Marta

  20. ak2000 says:

    Kochana Mario,
    ostatnia pełnia była dla mnie czasem bardzo trudnym. Czułam zmęczenie i rozkojarzenie. Mimo to tuż przed 22.00 usiadłam przy świecach i skupiłam się na sobie. Najpierw poczułam ucisk gdzieś w sercu, przez chwilę trudno mi było

Polecane

Opinie (0)

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony